-A gdzie twoim zdaniem będę bezpieczna? - spytałam
Tego już za wiele. Louis trochę zmieszany nie odpowiadał.
- Czy wy naprawdę tak bardzo musicie pierdolić mi życie? - powiedziałam
Nie wiem co mnie napadlo. Poczułam się podle, przecież oni tego nie chcieli. Z drugiej strony nie nawidze gdy ktoś kieruje moim życiem. Mimo wszystko nie powinnam się tak zachować. Spojrzałam na Lou. Jego niebieskie oczy aż świeciły żalem.
- Przepraszam - wydobyło się z jego słów
Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Wiem że był za kierownicą, jednak i tak mocno go przytuliłam. Na prawdę chciałam żyć normalnie. Ale nie należy ranić innych...
~Louis pov.~
Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo zależy mi na Nicole. Spojrzałem w jej smutne oczy i zjechałem na boczną ścieżkę. Zatrzymałem auto i też ją przytuliłem. Jej dłonie spoczęły na moim torsie a moje objęły ją w pasie. Kurwa jakimi my z chłopakami jesteśmy dupkami... Spartoliliśmy jej życie a ona ?
Bardzo chcę wszystko naprawić. Ona potrzebuje teraz naszej pomocy. A możejest na odwrót? Może to my potrzebujEmy jej bardziej niż sobie zdajemy z tego sprawę??
-Przepraszam Cię za wszystko - powiedziałem - tyle przez nas wycierpiałaś, ale jeszcze kiedyś będzie dobrze... Obiecuję
Ona nic nie powiedziała. Przytuliła mnie mocniej, jakby bała się że zaraz jej ucieknę. Chciałem żeby ta chwila trwała wiecznie, jednak w pewnej chwili ona się cofnęła, jakby czegoś się przestraszyła. Obróciła głowę do szyby cały czas milcząc. Nawróciłem w stronę domu. Nie chcę już jej nigdzie wywozić. Wracam, chcę ją mieć przy sobie.
Po 15 minutach byliśmy w domu. Na prawdę widać było że ucieszyła się z tego. Przywitała ją wesoła Lilly. Ona sama poszła na górę do swojego pokoju. Ja zaś poszedłem do kuchni gdzie siedzieli Liam z Harrym. Zarzucili mnie toną pytań. Usiadłem przy stole z kubkiem kawy i wytłumaczyłem im wszystko po kolei.
- Że co? - Spytał Harry - i ty po nich nie wróciłeś?
- A co miałem zrobić? - odparłem
- No to na co czekamy? - Spytał Liam
- No dobra Harry ty zostań z dziewczynami a my jedziemy po nich -powiedziałem
Po chwili byliśmy na miejscu. Tam zastałem gangstera, którego wcześniej nie widziałem. Był dosyć młody i umięśniony miał wytatuowane ręce i tunel w uchu. Nie bałem się go mimo groźnego wyglądu. Liam podszedł do niego i zaczął z nim rozmawiać przez co ja mogłem wemknąć się po kryjomu do budynku. Nie było tam nikogo. Przeszukałem wszystkie pomieszczenia i nie zauważyłem ani śladu żywej duszy. Pobiegłem na samą górę i tam znalazłem dosyć dużą szafę, z której wydobywały się ciche jęki. Leżał Tam Niall związany i zakneblowany. Rozwiazałem go dzięki czemu mógł wstać. Musiało go to dużo kosztować, ponieważ widziałem ból na jego twarzy spowodowany zapewne postrzeloną nogą. Cały czas ciekła z niej krew. To był makabryczny widok jednak on przez zaciśnięte zęby utykając szedł. Zastanawiałem się gdzie jest Zayn, jednak przestałem o tym myśleć Gdy zobaczyłem go z Liamem w samochodzie. Razem z Horanem wręcz wskoczyliśmy do niego po czym szybko ruszył. Gdy dotarliśmy do domu Nicole rzuciła się nam na szyje. Byłem szczęśliwy że byliśmy tu wszyscy.
- Niall z tą nogą trzeba jechać do szpitala! - powiedziała przerażona Avonele
- Dobra dam se radę - Horan zgrywał bohatera
- Już cię tu nie widzę! - protestowala - Lou jedziesz z nami!
Byliśmy już w aucie Nicole usiadła z tyłu z zranionym chłopakiem. Po pięciu minutach byliśmy pod nowym szpitalem niedaleko Tesco. Wysiedliśmy z auta i poszliśmy do recepcji. Kobieta zza lady zaprowadziła blondyna do jakiejś sali a nam kazała czekać. Siedzieliśmy obok siebie i czekaliśmy. Po pół godziny Nicole usunęła. Złożyłem jej głowę na moich kolanach i wpatrywałem się w nią jak w obrazek siedziałem tak 45 minut aż w końcu z sali wyszedł lekarz. Wstałem próbując nie budzić dziewczyny. Jednak ona wstała, przeciągnęła się i spojrzała na lekarza.
- Kim jesteście dla pacjenta? - spytał
- Bliscy Kumple - odpowiedziałem
- W takim razie muszę dowiedzieć się co spowodowało uraz kończyny u pacjenta - powiedział - Jest to rana postrzałowa i musimy wiedzieć takie rzeczy w razie jakichkolwiek komplikacji a poza tym jej sprawca musi ponieść odpowiedzialność karną
Coś we mnie drgnęło. Nie mogę donieść na Jack'a ponieważ jest on szefem bardzo wielkiej mafii a to skończyłoby się dla mnie fatalnie.
- Dostał przez przypadek Starym rewolwerem po jego dziadku - skłamałem
Ciemnowłosa dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem, jednak doktorek uwierzył. Zaprowadził nas na salę w której leżał przytomny już Niall. Dziewczyna podeszła do niego i mocno go przytuliła. Poczułem kłucie w sercu jednak uznałam to tylko za przyjacielskiego 'miśka'.
- Jak się czujesz? - spytała
- Ok, już jutro wychodzę - powiedział
- Bardzo się cieszę - westchnęła
- Lou mógłbyś mi przywieźć coś czystego i niezalanego krwią? - spytał
- Spoko zaraz będziemy - odpowiedziała Nicole.
Po dziesięciu minutach byliśmy w domu. Gdy weszliśmy naszym oczom ukazał się Liam. Czytał gazetę i pił kakao. - Witam - powiedział - co z Horanem?
- Przyjechaliśmy po ubrania dla niego - rzekłem - A co u was?
- Camille poszła z Lilly i Harrym na spacer - powiedział biorąc do ust kolejny łyk napoju
- Fajnie - powiedziałem z uśmiechem
Poszedłem na górę i wzięłem potrzebne rzeczy dla Horana. Gdy zeszłem na dół Nickie już czekała. Zdziwiło mnie że mimo tego co dzisiaj przeszła ona cały czas miała uśmiech na twarzy. Poszliśmy do auta i ruszyliśmy. Włączyłem radio i po chwili na jakimś kanale zaczęła lecieć jakaś piosenka. Osobiście znam ją tylko trochę ale moja towarzyszka zaczęła śpiewać jakby samą była jej autorką. Mimo, że moim zadaniem nie mam talentu muzycznego, to jej entuzjazm i anielski głos oraz wesoła nuta w sam raz do pobujania się zmusiły mnie żeby coś z siebie wykrzesać. Pojazd tonął w naszych przegłuszających radio głosach. Czułem się jak w niebie. Z Nicole nawet droga do szpitala wydaje się wesoła.
Po zakończeniu piosenki poprostu wybuchliśmy śmiechem.
- Bwoy, to było mocne - powiedziała
Nie wiem co to znaczy, ale nie szkodzi. Po chwili znaleźliśmy się pod budynkiem szpitala. Znaleźliśmy salę z Niallem i przeszliśmy do niego cały czas się śmiejąc.
- Co wam tak wesoło? - spytał
- Ah, tak jakoś - odparła - Jak się czujesz?
- Bywało lepiej - odparł
- Martwimy się o Ciebie - powiedziała siadając obok niego
- Daj spokój - powiedział
Rozmawialiśmy dobre 2 godziny. Dużo dowiedziałem się o Nicole. Muszę przyznać że ona jest inna. Nie inna w sensie że zupełnie; ma 3 uszu, śpi w szafie, czy nosi bokserki, tylko poprostu różni się od innych dziewczyn. Nie nosi markowych ciuchów i makijażu, ale i tak jest najpiękniejszą dziewczyną jaką znam. Nie obchodzi jej to co myślą o niej inni. Jest uzależniona od bliskich jej osób. Potrafi walczyc o swoje jak lew. Ale jest też zabawna, czasem delikatna... Taka cudowna... Nie wiem czy to możliwe, ale chyba się zakochałem! O Kurwa! Nie, co ja mówię? Ja na prawdę ją kocham! Ale czy to możliwe po kilku dniach znajomości? Z zamyślenia wyrwał mnie lekarz, który właśnie wszedł na salę.
- Przepraszam, ale oddział ten zostaje za chwilę zamknięty - powiedział
- Spoko - odparłem - do jutra Horan!
- Pa - powiedziała Nicole
- Siema - zawołał za nami
Po mniej więcej 15 minutach byliśmy na miejscu. Nicole wyszła z samochodu i zaczęła iść obok mnie. Szliśmy po podjeździe, gdy nagle dziewczyna potknęła się i byłaby poległa na ziemi, lecz mój instynkt doprowadził do tego że w odpowiedniej chwili poprostu ją złapałem. Spojrzałem w jej oczy. Trzymałem w rękach małą księżniczkę. Czułem zadowolenie i coś czego po prostu nie da się opisać słowami... Chwila była na tyle wzniosła, że bylem w stanie ją pocałować, jednak ona wyswobodziła się z moich objęć.
- Dziękuję - szepnęła
- Ależ nie ma za co - odparłem z uśmiechem na twarzy
Weszliśmy do domu. Poszedłem do salonu i położyłem sięna kanapie. Nie wiem dlaczego, ale czuję szczęście....
~Nicole pov.~
Dziś po południu Niall wróci ze szpitala. Lou i Liam już pojechali jednak stwierdzili że utknęli w korku. Cieszę się że w końcu będziemy wszyscy razem. Nie tak wyobrażam sobie co prawda moje życie w Londynie, ale co mi da to, że będę narzekać? Tak bardzo chciałabym módz spędzić jeden dzień bez stresu. Camille była w pracy. W sumie, to czemu ja nie mogłabym pracować? Nie chcę być kulą u nogi nawet chłopaków. Zobaczyłam gazetę na stole w kuchni. Odrazu przewertowałam każdą jej stronę. Znalazłam tylko jedną pracę odpowiadającą mojemu wykształceniu. Mogłabym pracować jako barmanka. W sumie to czemu nie? Wybrałam w telefonie numer podany w owym piśmie. Po chwili po drugiej stronie powitał mnie kobiecy głosik
- Claudia Scott z tej strony, w czym mogę pomóc? - spytał
- Jestem Nicole Avonele - poinformowałam pomijając szereg moich pośrednich imion - jaw sprawie ogłoszenia o pracę, o ile jest jeszcze aktualne...
- Ależ oczywiście - usłyszałam po drugiej stronie - proszę przyjść dzisiaj w godzinach 16:00 - 17:00 lub od poniedziałku do piątku od 13:00
- Dziękuję, do widzenia!
- Do zobaczenia
Poszłam do pokoju i po chwili zastanowienia spojrzałam na zegarek w komórce. 15:23. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Wyszłam z pokoju z torebką i zeszłam po schodach w dół. Wzięłam z kuchni gazetę, ponieważ nie znałam do końca adresu baru. Przed wyjściem zastałam Zayna i Harrego.
- A gdzie panienka się wybiera? - spytał Loczek
- A czy to państwa interes? - odpowiedziałam pytaniem
- Wiesz dobrze, że i tak cię nigdzie nie puścimy - rzucił Malik
- Mam pełne prawo do przebywania w dowolnym miejscu ponieważ jeżeli jeszcze nie zauważyliście, jestem pełnoletnia - rzuciłam i próbowałam dostać się do drzwi, jednak chłopaki zatarasowali mi drogę. Bardzo mnie to zdenerwowało, Co oni sobie myślą, że mogą sobie ze mną robić co im się żywnie podoba?
- Nicki - krzyczał Harry - nie rozumiesz że my to robimy dla ciebie?
- A ty nie rozumiesz jak wolność jest dla mnie ważna? - warknęłam
- To chociaż powiedz gdzie chcesz iść to pójdę z Tobą - powiedział Zayn
- A czy ja się muszę wam ze wszystkiego tłumaczyć? - spytałam
- Proszę - spojrzał na mnie tymi swoimi kawowymi oczami
- No dobra - odparłam - chcę iść na rozmowę o pracę, ale pójdę sama bo to jest niedaleko!
- A brakuje ci czegoś u nas? - spytał Styles
- Nie, ale ja na prawdę nie mam zamiaru siedzieć w domu i też chcę coś zrobić do cholery!- krzyknęłąm
- Pójdę z Tobą - stwierdził Harry
- Na prawdę - zapewniałam - nie ma takiej potrzeby
- Będziemy cię chronić - choćby nie wiem co...
Troche się jeszcze buntowałam, ale w efekcie chłopak był na tyle uparty, że nawet nie miałam za dużo do mowienia.
Wybraliśmy się razem. Harry chciał chyba oswoić po drodze atmosfere bo zaczął gadać o różnych rzeczach ze mną. Byliśmy na rogu pewnej ulicy gdy nagle usłyszeliśmy krzyki. Były to męskie krzyki... Przeszliśmy, by zobaczyć więcej i zobaczyliśmy...
@@@@@@@@@@@@@@@@
Od autorki: Przepraszam za odstęp czasowy od ostatniego rozdziału. Już niedługo pojawi się nowy. Jak myślicie, Lou skradnie serce Nicole, czy może Niall? A może ktoś zupełnie inny? A może ona nie wybierze nikogo? Thx ZuzAna :**
środa, 4 czerwca 2014
niedziela, 1 czerwca 2014
Ogłoszenie
Bardzo chciałam przeprosić czytelników mojego bloga za tak długa przerwę od ostatniego rozdziału. Wiem że jest tylko kilku stałych czytelników którzy choć czasami nie komentują wiem i tak będą czekać na nowy rozdział i to bardzo mnie motywuje, ale nie siedzę przed komputerem prawie wogóle. Rozdziały dodaje przez telefon który ostatnio bardzo szwankuje.
Postaram się napisać coś jak najszybciej xD
Kocham was i dziękuję Zuzi która pyta się i Nowy rozdział codziennie. To m.in. dzięki niej już niedługo pojawi się nowy rozdział. Jeżeli chcecie dajcie znać to zmotywujecie jeszcze bardziej. Kontakt:
Fb (Nie mój choć często z niego korzystam)
facebook.com/profile.php?id=100005177442008
Ask: http://ask.fm/szalonarastamanka
Kocham Was :*
Postaram się napisać coś jak najszybciej xD
Kocham was i dziękuję Zuzi która pyta się i Nowy rozdział codziennie. To m.in. dzięki niej już niedługo pojawi się nowy rozdział. Jeżeli chcecie dajcie znać to zmotywujecie jeszcze bardziej. Kontakt:
Fb (Nie mój choć często z niego korzystam)
facebook.com/profile.php?id=100005177442008
Ask: http://ask.fm/szalonarastamanka
Kocham Was :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)