czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 6

 ~Niall pov.~
Poszedłem do garażu i wzięłem deskę, która kiedyś miała być półką. Była dosyć gruba, i w ładnym, ciemnym odcieniu drewna. Po obu jej stronach wywierciłem dosyć duże otwory. Wzięłem grubą I długą linę i przełożyłem je przez zrobione przeze mnie otwory. Wzięłem wysoką drabinę i wyszedłem na dwór. Za naszym domem w ogrodzie stał wysoki i gruby dąb. Oparłem o niego drabinę i poszedłem po odpowiednie narzędzia. Wszedłem na górę z narzędziami i deską, po czym siadając na najgrubszej gałęzi mocno przymocowałem obydwa końce sznura. Po zakończonej pracy odniosłem narzędzia do garażu. Teraz zostało mi tylko przetestować nową huśtawkę. Usiadłem na niej i wywijając nogami do przodu i do tyłu zaczęłem się bujać do przodu i do tyłu, aż w końcu zaczęłem się bujać. Nie ukrywam bawiło mnie to, aż do ogrodu wszedł Louis i Harry. Zaczęli się śmiać, a Louis powiedział:
 - A se Stary baran Znalazł zabawkę xD
 Momentalnie zeszłem na ziemię, bo chyba już wystarczająco przetestowałem Nowy sprzęt.
 - To dla Nicole...-powiedziałem
 - Co nie znaczy że nie możemy jej wypróbować - zaśmiał się Hazz po czym udałem się do mojego pokoju i włączyłem laptopa. Przez Internet znalazłem numer do kwiaciarni i zamówiłem róże we wszystkich kolorach tęczy. Potem poszedłem do kuchni.
 - Teraz ja - usłyszałem z ogrodu Lou
Zajrzałem do zamrażalnika. Leżał w nim kurczak. Nie wiem ile, ale wyglądał spoko. Zadzwoniłem do mamy. Przez telefon podyktowała mi co mam robić, żeby przyrządzić dobrego kurczaka. Nie jest ze mnie żaden kuchcik, więc nie obyło się bez potluczonego talerza, rozsypanej mąki i paru innych wpadek. Ostatecznie kurczak wylądował w piekarniku, a Ja zająłem się sprzątaniem. Pożegnałem się z mamą. Ostatecznie zajęło mi to tylko 2 godziny. Ich jeszcze nie było, a do drzwi zadzwonił dostawca kwiatów. Zapłaciłem i poszedłem ubrać czyste ubrania. Przez okno zauważyłem znajome auto. To Zayn i Nicole. Wysiedli z auta cały czas się śmiejąc. Przez inne okno krzyknąłem do chłopaków w ogrodzie że to już koniec zabawy. Pobiegłem do drzwi i otworzyłem je akurat przed nosem dziewczyny. Szybko zasłoniłem jej oczy i przeprowadziłem do ogrodu.
 - Mi też miło cię widzieć - rzekła gdy byliśmy w ogrodzie mówiłem:
 - Nie otwieraj oczu!
 Poprowadzilem ją do huśtawki i powiedziałem żeby usiadła. Ona zrobiła to co jej kazałem i czując siedzenie wsunęła się na nie. Wzięłem jej dłonie u delikatnie przeniosłem na sznury po obu stronach. Ona zaczęła się cicho śmiać i mocno przytrzymala liny. Zacząłem ją powoli bujać, aż pchając od tyłu zaczęła się mocno bujać.
 - Otwórz oczy!! - krzyknąłem
 Ona ukazała swe śliczne zielone PaCzAdEłki i zaczęła się śmiać. Po pięciu minutach wyjęłem bukiet kwiatów i gdy zaczęła się bujać wolniej wręczyłem jej prezent. Do ogrodu wszedł Louis.
 - Coś się fajczy?? - spytał
 - O kurwa!!! - krzyknąłem
 Pobiegłem do kuchni gdzie capiło spalenizną. Otworzyłem piekarnik i wyjęłem Spalone żarcie. Kuchnię zalał dym, z którego wyłoniła się najpiękniejsza dziewczyna na świecie, o ile nie we wszechświecie... Jej piękny uśmiech działał jak miód na moje serce. Kurwa! Chłopie wróć!! W sumie to głupio, żeby kurczak się zmarnował, ale zajmę się tym później.
 - Chciałeś zrobić kurczaka? - spytała - słodkie…
 - No ale nie wyszło! - powiedziałem ale nie byłem zły
 - Eee tam! - uśmiechnęła się - Liczą się intencje…
 I właśnie za to ją kocham. Umiejętność śmiania się ze spalonego kurczaka, jest urocza. Patrzyłem jak bawi sięswoimi włosami, gdy zadzwonił dZwonek do drzwi. W sumie nie spodziewałem się nikogo specjalnego, ale poszedłem Do drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał kurier. Nicole podeszła i stanęła za moimi plecami. Dostawca przywiózł tulipany.
 - Dzień Dobry - powiedział - czy to pani Nicole Yasmine Aysia Louise Maria Lien Avonele?
  Trochę dużo imion, ale ona ich nie wybierała, z resztą wszystkie były słodkie. Trochę zdziwiły mnie te kwiaty.
 - Tak - odpowiedziala
 - To dla pani - powiedział wręczając jej bukiet - od tajemniczego ...
 -  Dziękuję - powiedziała odbierając kwiaty
 Kurier wsiadł do furgonetki i odjechał.
  - To od ciebie? - Spytała
 - Nie - odparłem
Zdenerwowałem się i poszedłem na górę zostawiając Nicole samą przy otwartych drzwiach.
  Kurwa to nie tak miało wyglądać!! Wzięłem gitarę i poszedłem pod okno. Usiadłem na podłodze i zacząłem grać. To zawsze przynosi mi chwilę ukojenia.
Nagle usłyszałem głośny krzyk. Położyłem instrument na łóżku I pobiegłem na dół po schodach. Zobaczyłem otwarte drzwi i odjeżdżający samochód. Kurwa, porwali ją! Do kuchni wbiegł Louis i Zayn. 
 - Co się stało? - Spytał mulat
 - Kurwa porwali ją!! - Krzyknąłem 
 - Na co czekamy, jedziemy!! 
  Dołączył do nas Harry. Na jego twarzy malowało się wyraźne zaniepokojenie.
 - Wszystko ci zaś wytłumaczymy, tylko proszę zadzwoń do Camille i powiedz, żeby przyjechała autobusem. Numer jest na lodówce.
  Po chwili razem z Zaynem i Louisembyliśmy w drodze...

 ~Nicole pov.~
  Nie rozumiem zachowania Nialla. Nagle tak jakoś zrobił się ponury i pobiegł do swojego pokoju. W sumie to niespodzianka od niego była urocza. Jeszcze nigdy nie otrzymałam czegoś podobnego. Naprawdę cieszy mnie to że chłopaki tak się o mnie troszczą, chociaż wolałabym się troszczyć sama o siebie. Drzwi nadal byly otwarte, a ja oglądałam piękne kwiaty i zastanawiałam się od kogo je dostałam. Jednak nie długo bo nagle zobaczyłam auto na podjeździe. Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam mężczyznę. Był wysoki i umięśniony. Nie wiedziałam kto to, więc próbowałam wejść do domu i zamknąć drzwi, jednak Ktoś przytrzymał drzwi. Chciałam pobiec po Nialla, jednak on złapał mnie w pasie. Chciałam się wyrwać, jednak on był silniejszy. Zaczęłam głośno krzyczeć, a on pociągnął mnie ze sobą. Na nic były moje szarpaniny. Kwiaty wypadły mi z rąk. Po chwili znalaZłam się na tylnych siedzeniach 
samochodu. Mężczyzna wsiadł do przedniej części pojazdu, gdzie czekał na na niego Kolega. Był to mężczyzna umięśniony, z kilkudniowym zarostem i W białej koszulce i Jeansowej kurtce.
  - Miałem szczęście, była sama, ale zaczęła się drzec suka - powiedzial Osilkowaty
  - Ale co Ja wam zrobiłam? - Spytałam głupio 
  - Ty nie musiałaś - rzucił - poprostu jesteś już nasza i siedź cicho!
   Przypomniał mi się Mike. Kurwa, to miało nie tak wyglądać! A jeśli oni są jeszcze gorsi? Bałam się w cholerę. Po mojej twarzy popłynęły łzy. W duszy wołałam Nialla, chociaż to wszystko jego wina. Ale w sumie to on nie miał na to wpływu. Biłam się z myślami, aż drzwi obok mnie się otworzyły.
  Ten sam mężczyzna, który przed chwilą dosłownie wrzucił mnie do auta teraz wyszarpnął mnie ze samochodu i mimo mojego szarpania się zepchnął mnie po schodach do jakiejś piwnicy, po czym zamknął je na klucz. Na nic w nie waliłam i głośno krzyczałam. Jah (czyt dża*), dlaczego? 
  Usiadłam pod drzwiami i zacząłam przysłuchiwać się temu, co dzieje się po ich drugiej stronie. Przez dłuższy czas były to tylko przekleństwa albo cisza, jednak w końcu usłyszałam to, czego pragnęłam najbardziej.
 - Zayn poszukaj Nicole, a ja z Lou stoimy na czatach! - to był Niall 
 Natychmiast zaczęłam walić w drzwi. Jeden z nich musiał to usłyszeć, bo otworzył mi wreszcie drzwi. Tak! To Louis! Złapał mnie za rękę i zaprowadził do znajomego Volkswagena.  Gdy usiadłam w nim zobaczyłam Nialla i Zayna wybiegli z domu i już byli w drodze do auta, gdy Niall...
  Serce mi zamarło i znów się popłakałam gdy zobaczyłam jak Niall został przez tego tępego typa postrzelony. Strzał padł w nogę, na szczęście, o ile szczęściem można nazwać bycie postrzelonym. Chciałam wysiąść z auta pobiec do niego, ale Louis mnie powstrzymał. 
 - Nie rozumiesz, że to pułapka?
 Opadłam na siedzenie. Zayn pobiegł do rannego, który krzyknął ''Jedźcie''. Louis usłyszał to i ruszył, a ja zalałam się płaczem. Przypomniałam sobie, o czym myślałam przeprowadzając się do Londynu. Myślałam, że moje problemy się skończą, że to początek nowego życia, a tym czasem jestem świadkiem czegoś okropnego. Tak bardzo chciałabym móc normalnie żyć. Wyjrzałam przez okno. Mieliśmy nasz dom. Louis nie zwracał na to uwagi. 
  - Gdzie jedziemy? - Spytałam
  - Tam, gdzie będziesz bezpieczna... 

#######################################
Od autorki : Jak przeczytałeś to proszę Komentuj bo to motywuje. Mam pomysł na następny rozdział, więc liczę na was.  Z boku umieściłam ankietę, więc jak chcesz to zagłosuj. I dzięki za 230 odsłon! To dla mnie bardzo dużoe tym bardziej że są też z zagranicy. Kocham Was!! <3

* Jah - Bóg rastamanów, więc mój i Nicole też To on daje mi kopa;)

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 5

 ~Niall pov.~

Nie pozwolę, żeby Nicole czuła się u nas źle. Boże, jestem skończonym dupkiem! Gdyby nie ja ona żyłaby teraz normalnie. Ale się nie poddam.
  - Idziemy dziś do przedszkola z Lilly jakby co -powiedziała Camille
  - Podwiozę was - rzekłem wręcz odruchowo - gdzie to jest?
  - Orange St. - odpowiedziała - ale nie musisz nas zawozić, to niedaleko
  - Ale to dla mnie nie problem - nie mogłem puścić ich samych - Będę miał pewność, że wszystko jest ok
  - Spoko to zaraz jedziemy - odparła
  Muszę o nie dbać, ale nie dawać im odczucia Że są u mnie uwięzione. Poszedłem do góry założyć świeżą koszulkę.

 ~Nicole pov.~

 Gdy wstałam była już 10:00. Ubrałam to i zeszłam na dół. O dziwo nie zobaczyłam ani Camille, ani Lilly, która dziś z nią spała. W kuchni z kawą stał Louis. Podeszłam i spytałam się go gdzie się podziały, a on odpowiedział, że pojechały z Niallem do przedszkola. Uśmiechnełam się i podziękowała po czym poszłam na górę i wyszłam na balkon. Wyciągnęłam paczkę papierosów, jednak była pusta. Usłyszałam za sobą kroki. To był Zayn.
Wyciągnął paczkę papierosów i poczęstował mnie.
 - Dziękuję - powiedziałam i wyszłam na balkon . Ciemnooki stanął obok mnie i również zaciągnął się papierosem.
 - O czym tak myślisz? - spojrzał mi w oczy
 - Myślę o tylu rzeczach -  odrzekłam - Szkoda na to twojego czasu
 - Mi możesz mówić - rzekł wypuszczając dym ze swoich ust - Ja mam czas...
 - Jestem trochę już oswojona z myślą, że nieświadomie wkroczyłam w nieznany mi dotąd świat. Widocznie Jah to właśnie dla mnie przygotował. Wiem że gdy jest przy mnie wszystko ma swoją kolej. Jednak czasem zastanawiam się dlaczego akurat tak wygląda mój los. Może coś kiedyś się zmieni. Wiem jedno - chciałabym być teraz przy mojej rodzinie...
 - Czyli? - Zapytał
 - Czyli na Jamajce...
 - Jesteś z Jamajki?
 - W połowie... - powiedziałam - Moja mama pochodzi z Anglii, jednak w wieku 16 lat poznała mojego ojca Jamajczyka...  Potem urodziłam się ja,  a rodzice wzięli ślub. Później okazało się że mój dziadek jest chory i potrzebuje pomocy i moj tata musi wracać do kraju. Mama jechała z nim. Jednak to ciężkie czasy, więc rodzice zostawili mnie u babci w Anglii. Regularnie ich odwiedzałam, bo kiedy tylko się dało; w święta, wakacje, ferie... Aż gdy miałam 15 lat zmarła mi babcia... Zostałam sama, a na Jamajkę nie poleciałam i wtedy Camille przygArnela mnie do siebie... -westchnęłam- czasami zastanawiam się jak Moje życie wyglądałoby, gdybym od dziecka mieszkała na Jamajce. MozE to i lepiej? Mimo wszystko tęsknię za nimi. Teraz mam 5 braci i 3 siostry, wyobrażasz to sobie? Ale jeszcze kiedyś się z nimi zobaczę, mimo że minęło już 4 lata od ostatniego spotkania...
 Po moim policzku spłynęła łza. Czułam ulgę... Może to wszystko teraz już nie będzie się we mnie gnieść? Zayn popatrzył mi teraz prosto w oczy i delikatnie objął.
  - Może, gdzieś wyskoczymy? - Powiedział nagle - Chyba nie chcesz tu non stop siedzieć?
 - Oczywiście - powiedziałam i zgasilam knot papierosa
  Poszłam do łazienki i ubralam  to, to, niskie czarne adidasy i tę czapkę. Po chwili byłam już na dole, gdzie czekał na mnie Zayn. 
 - Ślicznie wyglądasz - rzekł
 - Dzięki, ale nie zależy mi na tym - odparlam
  Wyszłam z ich domu i wsiadłam do czarnego Volkswagena. Po drugiej stronie po chwili wsiadł Zayn.
 - Gdzie tak właściwie jedziemy ? - spytałam
 - Zobaczysz - odparł
 Po chwili dotarliśmy na miejsce. Byliśmy przed ogromnym parkiem. Jednak nie był on zwykły. Wszędzie wisiały linki i drabinki. Zdałam sobie sprawę że jesteśmy w parku linowym. Chłopak poszedł do kasy i zapłacił, po czym zaprowadził mnie do wielkiego drzewa. Weszliśmy po drabinie na górę, gdzie pomógł mi się ''przymocować '' po czym spytał
 - Nie boisz się?
 - Nie, wręcz przeciwnie - odpowiedziałam - czuję się świetnie!!
 Po chwili złapałam za Drewniany drąg i skoczyłam trzymając się go mocno. Spojrzałam w dół. Byłam bardzo wysoko, ale się nie bałam. Czułam adrenalinę. Tuż za mną pędził Zayn. Postanowiłam, że nie może mnie dogonić. Chwilę potem stałam na drewnianym podeście przymocowanym do innego drzewa przede mną wisiała drabina z belek. Pobiegłam po niej, a ciemnooki deptał mi po piętach. Przyspieszyłam gdy znalazłam się przy sznurach, po których musiałam Skakać jak Tarzan. Czyste szaleństwo!! Przy dalszej części toru Zayn mnie dogonił. Szliśmy łeb w łeb,  aż na końcu ostatecznie wygrałam. Czułam satysfakcję, chociaż to tylko zabawa.
 - Nie spodziewałem się że jesteś taka zwinna - powiedział na mecie
 - Nie wiesz na co mnie stać... -powiedziałam tajemniczo po czym wybuchłam głośnym i niropanowanym śmiechem. Jak wiadomo śmiech jest zaraźliwy, więc Chłopak od Razu zaczął się śmiać. Po mniej więcej 5 minutach trochę się opanowaliśmy i Zayn pomógł mi wstać. Wyszliśmy z parku w wspaniałych Nastrojach. Poszliśmy na ryneK miasta. Zobaczyłam lodziarnie. Tak jakoś naszła mnie ochota na Loda.
 - Idziemy? - spytałam wskazując upragnione miejsce
 - Czemu nie? - odparł
  Po chwili Trzymałam w rękach Czekoladowego Loda w rożku. Zayn kupił sobie mietowego gdy skończyliśmy jeść popatrzył na mnie i zaczął się śmiać.
 - Coś nie tak? - Spytałam
 On wyjął z kieszeni telefon i nie włączając go przytrzymał go na przeciw mojej twarzy.  Zobaczyłam swoje odbicie i też wybuchłam śmiechem . Miałam całą twarz w czekoladzie.
 - Masz wytrzyj się - powiedział dając mi chusteczkę
  Wytarłam twarz i poszliśmy do sklepu na rogu. Kupiłam sobie trzy paczki papierosów i pięć paczek żelek. WszysTko to spakowalam do foliowej reklamówki. Po wyjsciu ze sklepu zapaliłam Papierosa, a po chwili chłopak do mnie dołączył. Poszliśmy na most. Było cudownie. P

 ~Niall pov.~

Gdy wysadzilismy Lilly w przedszkolu Camille powiedziała że teraz musi iść do pracy. Zawiozlam ją na adres który mi podała po czym wróciłem do domu. Szukałem Nicole ale jej nie było. Od Harrego dowiedziałem się że wyjechała gdzieś z Zaynem.Postanowiłem że zrobię jej niespodziankę...

 ∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞
Od autorki: Dziś zrobiłam w miarę wesoły rozdział. Nie chcę by był cały czas taki nijaki i pogrążyć bloga w rozpaczy. Jeżeli wam się podoba to było by fajnie, gdybyście komentowali. Ten rozdział dedykuję Timusi :) Koffam was wszystkie że ojejkuxD

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 4.2.

  ~Nicole pov.~

Chwilę później byłyśmy już na miejscu. Niall zadzwonił wcześniej do chłopaków, żeby powiedzieć im o zaistniałej sytuacji. Wysiadłam z samochodu, razem z torbą z moimi rzeczami. Niall zaprowadził nas do pokoju gościnnego. Rozpakowałyśmy sie i usiadłyśmy się obok siebie. Czułam się podle. To wszystko nie tak miało wyglądać. Tęsknię za swoją rodziną. Chciałabym wrócić teraz do nich na Jamajkę, ale nie mogę wszystkiego teraz tak zostawić. Pozostało mi teraz tylko modlić się. Łza poleciała mi po twarzy. Camille musiała wszystko wyczuć, bo przytuliła mnie i powiedziała:
 - Nie bój się, wszystko będzie dobrze!
  Kocham ją. Jest dla mnie jak siostra. Nie chcę sobie wyobrażać, jak świat wyglądałby bez niej.
 - Dzięki, kocham cię...
  Poszłam się umyć. Gdy skończyłam wyszłam zapalić na balkon. Spojrzałam na niebo, było piękne. Zrobiło mi się trochę zimno, aż lekko się zatrzeslam i przeszedł mnie dreszczyk. Od tyłu jak anioł stróż, ktoś przykrył mnie bluzą.       Myślałam, że to Camille, lecz gdy się obejrzałam zobaczyłam znajomą niebieskooką postać. Zwróciłam się spowrotem ku księżycowi. Stanął obok mnie, po czym spojrzałam prosto w jego błękitne tęczówki.
 - Przepraszam. Nie mogę sobie wybaczyć, że wplątałem cię w To gówno - powiedział
  Nie odpowiedziałam. Objął mnie i mocno przytulił. Poczułam się lepiej, jednak coś we mnie drgnęło. Wyrwałam się z jego objęcia i wyrzuciłam knot papierosa. Wyszedł z pokoju. Camille była w łazience. Położyłam się spać. Przyszło mi to wyjątkowo łatwo, ze względu na późną porę.

  ~Niall pov.~

  Po wyjściu z pokoju dziewczyn poszedłem do kuchni I zrobiłem sobie kawę. Przyszedł Liam.
Chyba wyczuł że coś mnie gryzie, bo zapytał :
 - Coś nie tak?
 - Wszystko co się da... - burknąłem
 - Wal śmiało! - powiedział - Mi możesz zaufać
 - Chodzi o całe to zamieszanie z tą dziewczynką, ale nie tylko - powiedziałem popijając kawę - Po prostu chyba się zakochałem...
 - Nie gadaj! - rzekł zaskoczony Payne - W Nicole?
 - Na to wygląda... Tylko jak widzę bez wzajemności. Nie mam u niej szans, a wszystko spierdoliłem już na samym początku. Sam najchętniej przywaliłbym sobie w ryj.
 - Ale to przecież nie twoja wina, z resztą na pewno dobierzemy to dziecko Od Jack'a. Serio, wszystko będzie dobrze! - Zapewniał brunet - Jeżeli naprawdę ci na niej zależy to walcz!
 - I wiesz co? Tak właśnie zrobię! - powiedziałem naładowany jakąś niezwykłą energią - Dzięki Bro, można na ciebie liczyć!
  Poszedłem spowrotem do pokoju dziewczyn i zapukałem. Otworzyłem i ujrzałem śpiącą Nicole. Wyglądała tak słodko gdy spała. Nie chciałem jej budzić. Patrzyłem jak śpi przez następne 45 minut. Do pokoju z łazienki wyszła Camille. Wiem że mnie nie znosi. Muszę to zmienić. Usiadła na krześle obok stolika. Podeszłem do niej i Powiedziałem:
 - Camille, wiem, że mnie nienawidzisz, ale proszę, wysłuchaj co mam ci do powiedzenia!!!
  Dziewczyna przewróciła oczami krzyżując ręce na piersiach. Zrobiła twarz suki by móc mnie słuchać.
 - Na prawdę, zdaję sobie sprawę z tego, że nie zrobiłem na was dobrego wrażenia, ale za wszystko chcę cię przeprosić. To wszystko moja wina, ale obiecuję, że zrobię wszystko, by to naprawić. Już nie długo będziesz miała swoją siostrę przy sobie, tylko że ja poprostu...
 Camille popatrzyła na mnie.
 - Spokojnie - rzekła półgłosem - Muszę ci wybaczyć, no bo co zrobię? Tylko proszę cię, pomóż mi dopilnować, żeby Nicole nie spadł włos z głowy
 - O to nie musisz się bać - zapewniałem - Już Ja tego dopilnuję!

  ~Nicole pov.~

  Obudzilam się rano, jeżeli o 13:00 można nazwać ranem. Ubralam to. Uczesałam się i zeszłam na dół do kuchni gdzie ujrzałam Nialla.
 - Witam panienkę, Zrobiłem dla panienki śniadanie, o ile nie powiedzieć obiad.
 - To super, o uwielbiam boczek! -krzyknęła podniecona.
 Zjadłam to w mgnieniu oka.
 - Jesteś jedyną osobą, która jest w stanie dorównać mi w jedzeniu!- śmiał się Niall
 Nagle zadzwonił telefon Niall nagle zacznł coś wykrzykiwać do słuchawki, a potem powiedział :
 - Zayn zaraz będzie tu z Lilly!!
 Nie mogłam uwierzyć. Szybko pobiegłam do okna i czekałam. Po 10 minutach na podjeździe zaparkował czarny Volkswagen z którego wysiadła brudna i w podartych ubraniach dziewczynka, a zaraz za nią Zayn z  krwią cieknącą z jego nosa. Po Nich wysiadł Harry trzymając pluszowego Zająca Lilly. Pobiegłam do niej i ją przytuliłam, a ona uwiesiła mi się na szyję. Po chwili z domu wyszła Camille. Po czułym przywitaniu dziewczynki stwierdziła, że mała musi się umyć. Myślałam, że to już koniec, że teraz wrócimy do domu i wszystko wróci do normy, ale się myliłam...
 - Na twoim miejscu bym się nie cieszył - rzekł Harry
 - Czemu? - Spytałam
 - Bo Jack stwierdził że teraz chce Ciebie...

~Niall pov.~

  Nie mogłem uwierzyć w To co usłyszałem.
- Jak to? - spytałem
- No poprostu, daliśmy mu kasę, a on nie chciał oddać dziecka, no to zabraliśmy mu je siłą, a on na odchodne zawołał że teraz nie odpuści i ''ta twoja dziunia'' będzie jego...
  Nicole napłynely łzy do oczu.  Pobiegła do swojego pokoju, a ja za nią. Gdy weszłem do jej pokoju stała na balkonie i paliła papierosa. Podeszłem do niej i mocno ją przytuliłem. Oparła głowę o moje ramię. Spojrzałem jej prosto w oczy.
 - Nigdy nie pozwolę cię tknąć - rzekłem pewnie - Choćby nie wiem co!
 - Ale jak ty to sobie wyobrażasz? - spytała - Będę mieszkać u Cb nie ruszając się nigdzie i będę żyć w ciągłym strachu?
 - Na pewno nie będzie tak na wieki! - zapewniałem - Zrobię wszystko by było ci jak najlepiej, obiecuje...


:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o:-o

Od autorki: Nie chcę na was wymuszać komentarzy, bo rozdział i tak wstawię rozdział gdy tylko będę mogła, ale mimo wszystko komentarze bardzo mnie motywują!!! Dziś krótko, ale gdy tylko znajdę czas napiszę dłuższy. Dziękuję za każde wyświetlenie :* Kocham Was<3