Poszedłem do garażu i wzięłem deskę, która kiedyś miała być półką. Była dosyć gruba, i w ładnym, ciemnym odcieniu drewna. Po obu jej stronach wywierciłem dosyć duże otwory. Wzięłem grubą I długą linę i przełożyłem je przez zrobione przeze mnie otwory. Wzięłem wysoką drabinę i wyszedłem na dwór. Za naszym domem w ogrodzie stał wysoki i gruby dąb. Oparłem o niego drabinę i poszedłem po odpowiednie narzędzia. Wszedłem na górę z narzędziami i deską, po czym siadając na najgrubszej gałęzi mocno przymocowałem obydwa końce sznura. Po zakończonej pracy odniosłem narzędzia do garażu. Teraz zostało mi tylko przetestować nową huśtawkę. Usiadłem na niej i wywijając nogami do przodu i do tyłu zaczęłem się bujać do przodu i do tyłu, aż w końcu zaczęłem się bujać. Nie ukrywam bawiło mnie to, aż do ogrodu wszedł Louis i Harry. Zaczęli się śmiać, a Louis powiedział:
- A se Stary baran Znalazł zabawkę xD
Momentalnie zeszłem na ziemię, bo chyba już wystarczająco przetestowałem Nowy sprzęt.
- To dla Nicole...-powiedziałem
- Co nie znaczy że nie możemy jej wypróbować - zaśmiał się Hazz po czym udałem się do mojego pokoju i włączyłem laptopa. Przez Internet znalazłem numer do kwiaciarni i zamówiłem róże we wszystkich kolorach tęczy. Potem poszedłem do kuchni.
- Teraz ja - usłyszałem z ogrodu Lou
Zajrzałem do zamrażalnika. Leżał w nim kurczak. Nie wiem ile, ale wyglądał spoko. Zadzwoniłem do mamy. Przez telefon podyktowała mi co mam robić, żeby przyrządzić dobrego kurczaka. Nie jest ze mnie żaden kuchcik, więc nie obyło się bez potluczonego talerza, rozsypanej mąki i paru innych wpadek. Ostatecznie kurczak wylądował w piekarniku, a Ja zająłem się sprzątaniem. Pożegnałem się z mamą. Ostatecznie zajęło mi to tylko 2 godziny. Ich jeszcze nie było, a do drzwi zadzwonił dostawca kwiatów. Zapłaciłem i poszedłem ubrać czyste ubrania. Przez okno zauważyłem znajome auto. To Zayn i Nicole. Wysiedli z auta cały czas się śmiejąc. Przez inne okno krzyknąłem do chłopaków w ogrodzie że to już koniec zabawy. Pobiegłem do drzwi i otworzyłem je akurat przed nosem dziewczyny. Szybko zasłoniłem jej oczy i przeprowadziłem do ogrodu.
- Mi też miło cię widzieć - rzekła gdy byliśmy w ogrodzie mówiłem:
- Nie otwieraj oczu!
Poprowadzilem ją do huśtawki i powiedziałem żeby usiadła. Ona zrobiła to co jej kazałem i czując siedzenie wsunęła się na nie. Wzięłem jej dłonie u delikatnie przeniosłem na sznury po obu stronach. Ona zaczęła się cicho śmiać i mocno przytrzymala liny. Zacząłem ją powoli bujać, aż pchając od tyłu zaczęła się mocno bujać.
- Otwórz oczy!! - krzyknąłem
Ona ukazała swe śliczne zielone PaCzAdEłki i zaczęła się śmiać. Po pięciu minutach wyjęłem bukiet kwiatów i gdy zaczęła się bujać wolniej wręczyłem jej prezent. Do ogrodu wszedł Louis.
- Coś się fajczy?? - spytał
- O kurwa!!! - krzyknąłem
Pobiegłem do kuchni gdzie capiło spalenizną. Otworzyłem piekarnik i wyjęłem Spalone żarcie. Kuchnię zalał dym, z którego wyłoniła się najpiękniejsza dziewczyna na świecie, o ile nie we wszechświecie... Jej piękny uśmiech działał jak miód na moje serce. Kurwa! Chłopie wróć!! W sumie to głupio, żeby kurczak się zmarnował, ale zajmę się tym później.
- Chciałeś zrobić kurczaka? - spytała - słodkie…
- No ale nie wyszło! - powiedziałem ale nie byłem zły
- Eee tam! - uśmiechnęła się - Liczą się intencje…
I właśnie za to ją kocham. Umiejętność śmiania się ze spalonego kurczaka, jest urocza. Patrzyłem jak bawi sięswoimi włosami, gdy zadzwonił dZwonek do drzwi. W sumie nie spodziewałem się nikogo specjalnego, ale poszedłem Do drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał kurier. Nicole podeszła i stanęła za moimi plecami. Dostawca przywiózł tulipany.
- Dzień Dobry - powiedział - czy to pani Nicole Yasmine Aysia Louise Maria Lien Avonele?
Trochę dużo imion, ale ona ich nie wybierała, z resztą wszystkie były słodkie. Trochę zdziwiły mnie te kwiaty.
- Tak - odpowiedziala
- To dla pani - powiedział wręczając jej bukiet - od tajemniczego ...
- Dziękuję - powiedziała odbierając kwiaty
Kurier wsiadł do furgonetki i odjechał.
- To od ciebie? - Spytała
- Nie - odparłem
Zdenerwowałem się i poszedłem na górę zostawiając Nicole samą przy otwartych drzwiach.
Kurwa to nie tak miało wyglądać!! Wzięłem gitarę i poszedłem pod okno. Usiadłem na podłodze i zacząłem grać. To zawsze przynosi mi chwilę ukojenia.
Nagle usłyszałem głośny krzyk. Położyłem instrument na łóżku I pobiegłem na dół po schodach. Zobaczyłem otwarte drzwi i odjeżdżający samochód. Kurwa, porwali ją! Do kuchni wbiegł Louis i Zayn.
- Co się stało? - Spytał mulat
- Kurwa porwali ją!! - Krzyknąłem
- Na co czekamy, jedziemy!!
Dołączył do nas Harry. Na jego twarzy malowało się wyraźne zaniepokojenie.
- Wszystko ci zaś wytłumaczymy, tylko proszę zadzwoń do Camille i powiedz, żeby przyjechała autobusem. Numer jest na lodówce.
Po chwili razem z Zaynem i Louisembyliśmy w drodze...
~Nicole pov.~
Nie rozumiem zachowania Nialla. Nagle tak jakoś zrobił się ponury i pobiegł do swojego pokoju. W sumie to niespodzianka od niego była urocza. Jeszcze nigdy nie otrzymałam czegoś podobnego. Naprawdę cieszy mnie to że chłopaki tak się o mnie troszczą, chociaż wolałabym się troszczyć sama o siebie. Drzwi nadal byly otwarte, a ja oglądałam piękne kwiaty i zastanawiałam się od kogo je dostałam. Jednak nie długo bo nagle zobaczyłam auto na podjeździe. Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam mężczyznę. Był wysoki i umięśniony. Nie wiedziałam kto to, więc próbowałam wejść do domu i zamknąć drzwi, jednak Ktoś przytrzymał drzwi. Chciałam pobiec po Nialla, jednak on złapał mnie w pasie. Chciałam się wyrwać, jednak on był silniejszy. Zaczęłam głośno krzyczeć, a on pociągnął mnie ze sobą. Na nic były moje szarpaniny. Kwiaty wypadły mi z rąk. Po chwili znalaZłam się na tylnych siedzeniach
samochodu. Mężczyzna wsiadł do przedniej części pojazdu, gdzie czekał na na niego Kolega. Był to mężczyzna umięśniony, z kilkudniowym zarostem i W białej koszulce i Jeansowej kurtce.
- Miałem szczęście, była sama, ale zaczęła się drzec suka - powiedzial Osilkowaty
- Ale co Ja wam zrobiłam? - Spytałam głupio
- Ty nie musiałaś - rzucił - poprostu jesteś już nasza i siedź cicho!
Przypomniał mi się Mike. Kurwa, to miało nie tak wyglądać! A jeśli oni są jeszcze gorsi? Bałam się w cholerę. Po mojej twarzy popłynęły łzy. W duszy wołałam Nialla, chociaż to wszystko jego wina. Ale w sumie to on nie miał na to wpływu. Biłam się z myślami, aż drzwi obok mnie się otworzyły.
Ten sam mężczyzna, który przed chwilą dosłownie wrzucił mnie do auta teraz wyszarpnął mnie ze samochodu i mimo mojego szarpania się zepchnął mnie po schodach do jakiejś piwnicy, po czym zamknął je na klucz. Na nic w nie waliłam i głośno krzyczałam. Jah (czyt dża*), dlaczego?
Usiadłam pod drzwiami i zacząłam przysłuchiwać się temu, co dzieje się po ich drugiej stronie. Przez dłuższy czas były to tylko przekleństwa albo cisza, jednak w końcu usłyszałam to, czego pragnęłam najbardziej.
- Zayn poszukaj Nicole, a ja z Lou stoimy na czatach! - to był Niall
Natychmiast zaczęłam walić w drzwi. Jeden z nich musiał to usłyszeć, bo otworzył mi wreszcie drzwi. Tak! To Louis! Złapał mnie za rękę i zaprowadził do znajomego Volkswagena. Gdy usiadłam w nim zobaczyłam Nialla i Zayna wybiegli z domu i już byli w drodze do auta, gdy Niall...
Serce mi zamarło i znów się popłakałam gdy zobaczyłam jak Niall został przez tego tępego typa postrzelony. Strzał padł w nogę, na szczęście, o ile szczęściem można nazwać bycie postrzelonym. Chciałam wysiąść z auta pobiec do niego, ale Louis mnie powstrzymał.
- Nie rozumiesz, że to pułapka?
Opadłam na siedzenie. Zayn pobiegł do rannego, który krzyknął ''Jedźcie''. Louis usłyszał to i ruszył, a ja zalałam się płaczem. Przypomniałam sobie, o czym myślałam przeprowadzając się do Londynu. Myślałam, że moje problemy się skończą, że to początek nowego życia, a tym czasem jestem świadkiem czegoś okropnego. Tak bardzo chciałabym móc normalnie żyć. Wyjrzałam przez okno. Mieliśmy nasz dom. Louis nie zwracał na to uwagi.
- Gdzie jedziemy? - Spytałam
- Tam, gdzie będziesz bezpieczna...
#######################################
Od autorki : Jak przeczytałeś to proszę Komentuj bo to motywuje. Mam pomysł na następny rozdział, więc liczę na was. Z boku umieściłam ankietę, więc jak chcesz to zagłosuj. I dzięki za 230 odsłon! To dla mnie bardzo dużoe tym bardziej że są też z zagranicy. Kocham Was!! <3
* Jah - Bóg rastamanów, więc mój i Nicole też To on daje mi kopa;)
