Po szybkim "sorry, muszę lecieć" wybiegłam z domu, a Niall zaraz za mną. Byłam cała roztrzęsiona, chyba płakałam. Niall szarpnął mnie i odwrócił w swoją stronę. Spojrzał w moje zaniepokojone oczy.
- Co się stało? - spytał
- Lilly zniknęła... Na pewno ktoś ją porwał, bo zostawił liścik, ja.... boję się, że coś jej sie może stać! Ten ktoś wybił okno!! Jeżeli coś jej się stanie to nie wiem co zrobię... - pojedyncza łza spłynęła po moim oku .
Przypomniałam sobie co robił ze mną Mike, jak mnie traktował... A porwanie Li, to tylko moja wina, ponieważ to ja wymyśliłam przeprowadzkę do Londynu... Myślałam tylko o sobie, a gdybym postąpiła inaczej Lilly bawiłaby się teraz lalkami.
- Podwiozę Cię, a już na pewno nie zostawię samej! Powiesz mi tylko gdzie mieszkasz- powiedział Niall kierując się w stronę auta. Wsiadłam z drugiej strony i pojechaliśmy. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Wybiegłam z auta i popędziłam do domu. Camille nie było w kuchni, ani w salonie. Popędziłam do pokoju Lilly, a tam zastałam ją siedzącą na małym, dziecięcym łóżeczku i trzymała w ręce pogniecioną kartkę z zapisem ułożonym z liter z gazet:
,,Mamy dziecko. Oddaj kasę, a może zobaczysz ją żywą. Nie dzwoń na policję, ani nie donoś na nas bo już jej nie zobaczysz! Twoja dziunia będzie następna!"
Pokazałam ten list Niallowi. Zdenerwował się i wybiegł z domu, a ja za nim. Wiem że coś wie. To na pewno coś związanego z dzisiejszą bójką. Szarpnęłam go do siebie i krzyknęłam:
- Masz mi może coś do powiedzenia!?
- Na wszystko przyjdzie czas, uważaj na siebie...- powiedział, przytulił mnie i pobiegł do auta. Odjechał.
Wróciłam do domu. Camille pijąc kawę zmierzyła mnie wzrokiem. Uciekłam na balkon i zalałam się płaczem.
Dlaczego on mi nic nie mówi? Co się dzieje z Lilly? Dlaczego nas to spotkało? Czy to ja jestem tą dziunią? Wyciągnęłam papierosa i zapaliłam. Camille stanęła obok mnie.
- Wiesz może o co z tym wszystkim chodzi? - spytała przez łzy
- Może... - powiedziałam - Wiem że Niall bił się dzisiaj z jakimiś mężczyznami, a jeden z nich rządał pieniędzy, ale skąd miałby wiedzieć gdzie mieszkamy? I w ogóle, dlaczego my?
Nie mogłam tak dalej stać bezczynnie wzięłam telefon i wybrałam numer, z którego wczoraj dostałam SMS-y. Nikt nie odbierał...
~Niall pov.~
Jechałem autem do Jack'a bardzo zdenerwowany. Dlaczego mieszał w nasze sprawy Nicole, a już tym bardziej Lilly. Ona nigdy mi nie wybaczy jak coś jej się stanie. Usłyszałem dzwonek telefonu. To Nicole.
Będę musiał jej to wszystko wytłumaczyć, bo przecież na to zasługuje. Ale nie teraz... muszę jej to powiedzieć w cztery oczy.
Zaparkowałem pod burdelem Jack'a i wbiegłem do środka. Sama myśl, że mała dziewczynka mogłaby znajdować się w takim miejscu przyprawiała mnie o ciarki. Zobaczyłem jego durnowaty ryj, z chamskim uśmieszkiem. Najchętniej złamałbym mu nos, ale nie mogę... to tylko pogorszyłoby sytuacje
- Widzę, że porwanie ci bahora, to dobry pomysł! - powiedział szczerząc się beszczelnie - Mam nadzieję, że to skłoni cię do przemyślenia pewnych spraw...
- Kurwa, ogarnij się to nawet nie moje dziecko!!
- Tak, bo napewno wczoraj szła z tobą obca dziewczynka, której mamę niosłeś na rękach!!- gość wkurwiał mnie na maksa - Nie bój się, na razie nic jej nie jest
Wyszedłem zdenerwowany. Dostałem SMS-a, na którego odpisałem. To Nicole. Musiałem to zrobić... Po chwili przyszła odpowiedź.
Wsiadłem do auta i pojechałem do Nicole. Gdy otworzyła mi drzwi nic nie powiedziała. Poszła do salonu i usiadła na kanapie.
- To jak, wytłumaczysz mi to wszystko? - spytałem
- Dobrze, sądzę że na to zasługujesz - powiedziałem nieco przyciszonym głosem - Zacznijmy od początku... Jakieś pół roku temu założyłem siłownię razem z chłopakami. Wiesz, jak chodzisz na siłownię to laski się do ciebie kleją, a co dopiero gdy jedną posiadasz. Do rozkręcenia biznesu potrzebowaliśmy pieniędzy. Nie chcieli nam dać kredytu w banku, więc musieliśmy pożyczyć coś od Jacka, osiedlowego dilera. Pożyczył mi 10.000 $. Niestety, dług u dilera szybko rośnie. Mimo powodzenia finansowego naszej firmy nie jesteśmy w stanie spłacić tego długu. Tego dnia, w którym Cię poznałem on widział nas razem i ubzdurał sobie, że jesteście dla mnie rodziną. Ale nie bój się, on nic wam nie zrobi... Dopilnuję tego! Na pewno Lilly będzie między wami niedługo, a ja zniknę z waszego życia
- Czyli to wszystko twoja wina?? - do pokoju wparowała przyjaciółka Nicole - Wypierdalaj! Czego ty tu jeszcze szukasz?? Przez ciebie moja siostra jest teraz więziona przez tego bandytę!!
- Ale Camille, on chce nam pomóc - krzyknęła Nicole - przecież...
Zadzwonił mój telefon, to Zayn. Odebrałem
- Niall, gdzie jesteś? Boimy się z chłopakami, tak nagle wyszliście...
- Wszystko ci powiem, jak wrócę...
- Stary, dziś Liam liczył zyski i do spłacenia długu zostało 5 tysięcy dolców!!! Za kilka tygodni spokojnie wszystko uregulujemy
- Tylko ja potrzebuję tej kasy teraz!!!! - krzyknąłem do słuchawki - Zresztą nieważne, zaraz tam będę..
Rozłączyłem się. Spojrzałem na zaniepokojone dziewczyny.
- A co jak ten ktoś przyjdzie po nas? - spytała Camille
- Myślę, że lepiej by było, gdybyście na jakiś czas zamieszkały u nas - zaproponowałam
Nicki zrobiła dziwną minę kategorycznie odmówiła.
~Nicole pov.~
- Ale tutaj akurat on ma rację... Nicole, zrób to dla nas!!
- Dobrze, ale chcę tu wrócić jak tylko będzie taka możliwość.
Poszłyśmy do swoich pokoi i spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Boję się. Mimo wszystko jadę do obcych facetów..
############################################################
Od autorki: jakoś jest, nadaje się???? Proszę o kom. ( juz mogą byc z anonima). Jak coś żle to proszę mówić bo jestem nowa:)








