Siedzę już tu trzeci dzień. Boże, dlaczego on mi to robi? Nigdy nie widziałam go w takim stanie... Ciągle pijany i zdenerwowany...
Kocham go!
Znowu przyszedł... Nie mam zamiaru go słuchać.
-Oh, widzę że panienka się obudziła! - Powiedział Mike, mój ''chłopak''. Najchętniej dałabym mu w twarz, lecz byłam przywiązana do wielkiej belki. Czego on chce?
- Dlaczego mi to robisz? Mówiłeś, że mnie kochasz!
-Może... Już nie długo będziesz moja!
Bałam się go! Cholernie się go bałam. Cały czas płakałam byłam cała we krwi i siniakach. A już za chwilę mnie zabije... Super!
***********************
~ Camille pov.~
Martwilam się. Nie wracała do domu 3 dni, a to do niej nie podobne. Może się najebała, ale może też umarła. Muszę zacząć działać.
-Lilly! Choć, dziś posiedzisz u Majki!
Moja Siostrzyczka przebiegła i spojrzała na mnie tymi swoimi oczkami. Lubiła spędzać czas u koleżanki.
-Super! - Powiedziała, co poprawiło mi humor.
Pół godziny później byłam u Ellie, mamy Majki. Przyjęła Lilly z czułym uśmiechem i kiwnęła do mnie głową na znak, że może u nich zostać. Trochę mnie to uspokoiło.
Myślałam gdzie ona może być gdy nagle ujrzałam auto Mike'a. Coś mi mówiło że on może wiedzieć gdzie jest Nicole. Wysiadlam z auta i weszłam do kamienicy, o ile nie nazwać ją ruderą. Nagle usłyszałam krzyk. To napewno Nicole.
-Auuua!
- Cicho suko! - To był głos Mike'a
Nie czekałam dłużej I wparowalam na korytarz. Lekko wychylilam się za drzwi i ujrzałam moją przyjaciółkę w podartych ubraniach, pobitą i całą we krwi. Nie wiedziałam co robić, przestraszylam się.
Mike przystawial jej nóż do głowy , jednak ona miotała się i szarpała. W końcu kopneła go prosto w jaja. On pochylił się łapiąc to miejsce i krzyknął:
-Pożałujesz!
Wiziął do ręki pistolet i Zaczął ładować naboje. Przestraszylam się i wzięłam do ręki metalowy pręt, po czym wparowałam do pokoju i walnełąm go nim w głowę, on momentalnie stracił przytomność i upadł. Żył... Niestety..
Jednak nie tracilam Czasu na niego i czym prędzej rozwiązałam liny wiążące ręce Nicole. Jęczała, jakby ją to bolało.
Nie pytałam o nic tylko wzięłam ją pod rękę i zaprowadziłam do samochodu, gdzie usłyszałam od niej przez smutny płacz:
-Nigdy nie zaufam mężczyznom...
zarąbisty prolog!! czekam na 1 rozdział ^,^ na pewno będe czytać <3 weny życze :*
OdpowiedzUsuńxx
Bardzo Ci dziękuję, nawet nie wiesz ile komentarze dla mnie znaczą. Zaczęłam dziś po południu, ale posty będą regularnie<3
Usuń