poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 3

 ~Nicole pov.~
  Zawsze myślałam że moje życie to pasmo ciągłych niepowodzeń i jest ogólnie do dupy. Od wyjazdu do Londynu, czuję że wszystko się zmieni. Wiem to...
  Od spotkania z Niallem dzieliła mnie już tylko godzina, więc ogarnęłam trochę w pokOju i ubralam to. Następnie szybko coś zjadłam i zeszłam na dół do salonu.
  - A pani gdzie się wybiera? - Zapytała Camille
  - Do Nialla, wiesz tego blondyna z wczoraj; zaprosił mnie na kawę - odparłam
  - Spoko, uważaj na siebie! - zawolała na pożegnanie.
   Gdy wyszłam włożyłam na uszy słuchawki I ruszyłam przed siebie. Zatopiłam się w rytm muzyki. Nie widziałam świata wokoło, gdy nagle ujrzałam coś co zmrozilo mi krew w żyłach...
  W jednej z bocznych uliczek zauważyłam Nialla, a gdy podeszłam bliżej zobaczylam, że bije się z jakimś mężczyznom. Louis Leżał z boku i zwijał się z bólu, a Obok niego leżał nieprzytomny Mężczyzna z loczkami. Niall bił się z trzema mężczyznami i o dziwo dawał sobie radę. Po chwili jeden z mężczyzn powiedział:
 - Narazie damy ci spokój, ale jutro też złoŻymy ci wizytę. Pamiętaj, jaka była umowa!
Po tych słowach odeszli. Podeszłam do blondyna i spojrzałam pytającym wyrazem twarzy.
  - Jeszcze przyjdzie czas na wyjaśnienia, teraz pomóż mi z chłopakami, jeśli to nie problem.-powiedział, jakby czytał Mi w myślach
  - Oczywiście, ale czy nie trzeba by z tym iść do lekarza?? Wogóle, to co się stało temu lokowatemu?? - pytałam, próbując go podnieść
  - Zaszli go od tyłu, tak napewno by się obronił - powiedział - Tak wogóle to Harry
  - Spoko. Louis daj pomogę ci - powiedziałam podnosząc go z ziemi
 - Zaprowadzimy ich do auta choć pomóż mi, złap go za nogi!! - Powiedział Niall podnosząc Harrego. I tak, jedną ręką trzymałam Harrego, a drugą prowadziłam Louisa. Po wejściu do auta chłopcy usiedli z przodu, a ja za nimi, trzymając głowę pełną loków na kolanach.
Wreszcie dojechaliśmy do domu. Po wyjsciu z samochodu Louis o własnych siłach poszedł do domu, a my się Z Niallem zajęliśmy się nieprzytomnym.
 Położyliśmy go na sofie w salonie. Tak słodko wyglądał, gdy ''spał''... Pochyliłam się nad nim i poczochrałam jego gęste loki, a on obudził się. Uśmiechnełam się, na co on zapytał :
  - Czy jestem już w niebie?
 Zaśmialam się po czym odwróciłam W stronę Nialla miał zkrwawiony, prawdopodobnie złamany nos i pół twarzy, brudną koszulkę i całe ręce, oraz głęboką ranę, z której ciekła krew. 
  - Boże, chłopaki musze Coś z wami zrobić, bo wygladacie okropnie! - powiedziałam głośno - dajcie mi wodę utlenioną, bandaże i plastry. Już!
  - Ja może się Jednak najpierw umyję! - Powiedział Niall i chyba miał rację - Zajmij się Louisem
 - Spoko chodź Lou! - Powiedziałam do Louisa , który teraz mył ręce i twarz. 
  Podszedł do mnie z apteczką i stwierdził, że nie muszę mu pomagać. 
 - Chodź, nie marudź! - odparłam zajmując się jego brwią, a właściwie głęboką raną nad nią
 - Auu! - krzyknął gdy lekko ją dotknęłam 
 - Spokojnie - rzekłam patrząc w jego zielone oczy. Były ślicznie. 
  Gdy skończyłam brunet przytulił mnie dziękując, po czym pobiegł po schodach na górę. Do pomieszczenia wszedł Niall. Był już czysty, w świeżej koszulce.
  - Nicole, naprawdę cię przepraszam. Nie powinnaś była tego oglądać, a ty nam jeszcze pomagasz. Nie tak to sobie wyobrażałem. Obiecuję, że jutro zabiorę cię do Nando's tylko nie miej do mnie żalu - powiedział
 - Spoko, daj mi to ramię! - Odparłam
 - Nie trzeba, dam sobie radę - protestował. 
 - Nie denerwuj mnie! - powiedziałam żartobliwie, na co zareagował śmiechem
  OPatrzyłam mu ranę na ramieniu i owinęłam bandażem. Nos wydawał się sam naprostować. 
- Auu! - syknął, a ja ucałowałam zranione miejsce
- Lepiej? - zapytałam
- Sto razy - odparł - Może zostaniesz chociaż na kawę?
- W sumie, to czemu nie! - Uśmiechnełam się 
  Do pokoju wszedł Louis i Harry. Niall zrobił kawę i położył na stole z ciastkami. Miło spędziliśmy czas rozmawiając. Nagle do pokoju wszedli dwaj mężczyźni, jeden o ciemniejszej, choć nadal jasnej karnacji, a drugi brunet z brązowymi oczami. Jeden powiedział od progu:
 - Miło mi, Liam jestem. Lou mógłbyś na przyszłość sprzątać swoje bokserki z SuperManem, bo dziś znalazłam je w lodówce!?
 Wszyscy zaczĘli się śmiać, nawet Lou,który trochę się zaczerwienił. Bawiłam się świetnie, aż zadzwonił mój telefon. To Camille, dzwoniła, a gdy odebrałam i usłyszałam ją, upuściłam telefon i szybko zaczęłam się zbierać do wyjścia...




      -----------------------------------------------------------


Od autorki: I jak? Ujdzie jakoś? Serio, nie mam wprawy to mój pierwszy blog... Jeżeli coś jest nie tak piszcie w komentarzu, naprawdę, będę bardzo wdzięczna... W ogóle komentarze bardzo mnie motywują i dają ''kopa'' więc im więcej komentarzy, tym dłuższy rozdział!!! Wczoraj dopiero zaczęłam i mój blog dopiero się rozkręca, ale mam zamiar wstawiać rozdziały, kiedy tylko się da!!!

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 2

 Obudziłam się na tapczanie sama nie wiem gdzie. Podszedł do mnie tajemniczy blondyn.
 - Cześć! Jak się czujesz? - Zapytał
 - Boże gdzie jest Lilly? Wszystko z nią ok? Gdzie Ja jestem? Nic nie pamiętam, auuu!- nie wiem dlaczego, ale nie zwróciłam uwagę na to, że przed chwilą miałam wypadek. Mężczyzna popatrzył na mnie i siadając obok mnie rzekł:
 - Byłem w restauracji, gdy nagle wychodząc uderzylem w ciebie drzwiami. Nie wiedziałem co zrobić, więc wziąłem cię na ręce i zanioslem do naszego mieszkania. Mała dobiegła za mną i powiedziała że masz na imię Nicole. Kurwa, sorry że cię tak urzadzilem, ale mam tyle na głowie... Dziecko, bawi się z Lou w moim pokoju! - Rzekł trochę zdenerwowany
  Nic nie odpowiedziałam, tylko od razu pobiegłam do pierwszego lepszego pokoju, gdzie zastałam Li bawiącą się z jakimś mężczyzną. Nie ukrywam wyglądało to słodko, ale nie mogłam ryzykować. DziewcZynka gdy tylko mnie zobaczyła szeroko się uśmiechnęła i pobiegła do mnie krzycząc moje imię.
 - Cześć skarbie! Co tam? - Spytalam przytulajac ją do siebie
 - To jest pan Louis! Bawił się ze mną jak ty spałaś!! - Wypaliła
 - Naprawdę? To Super!! Podziękuj mu i się pożegnaj, bo musimy już iść!
 - Nie! Zostańcie na kawie! Louis jestem!- powiedział mężczyzna podając mi rękę
 - Nicole, miło mi, ale może innym razem!
 - Spoko! To twoja córka?- spytał
 - Nie, jestem jej ciocią, chodź Lilly!-rzuciłam w stronę dziewczynki a ta wyskoczyła mi w ręce
Louis jednak nalegał, więc wreszcie dałam mu swój numer obiecując spotkanie.
 - Trzymam cię za słowo-powiedział na odchodnE

    ##################################

Gdy dotarłyśmy do domu Camille wybiegła nam na przeciw. Lilly rzuciła się jej na szyję, a ja opowiedziałam jej o naszej dzisiejszej przygodzie. Ona zaś trochę spokojniejszy powiedziała że dostała wymarzoną pracę jako fryzjerka i będę jej musiała pomóc w opiece nad Lilly. Zgodziłam się.
  Poszłam do swego pokoju wzięłam krótki prysznic i ubrałam swoją piżamkę z logo Superman'a. Przed spaniem sprawdziłam jeszcze telefon. Był na nim SMS od kogoś nieznajomego a mianowicie:
   ''Co powiesz na spotkanie jutro w Nando's?''
Odpisałam
  ''Ok, a o której?''
Błyskawicznie dostałam SMS-a :
 ''16:00 może być?''
Na co odpisałam
 ''Spoko, to ta restauracja, gdzie dostałam drzwiami?''
Po czym otrzymałam wiadomość:
"Tak! ;)''
''A to pisze blondyn czy Louis''
''Blondyn, Niall i będzie też Louis''
''Do jutra''
''Pa!''
  Nawet fajnie że już mam jakiś znajomych w Londynie. Pierwszy dzień, a tyle przeżyć.... Muszę iść spać żeby to jakoś ogarnąć *o*

                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 ~Niall pov.~

Nie posiadałem się ze szczęścia gdy dziewcZyna zgodziła się na spotkanie. Boże, ona jest idealna! Nie wiem czy to możliwe ale chyba się zakochałem... Taka urocza i tajemnicza...
  Muszę przestać myśleć tylko o amorach, czasu zostało niewiele... Muszę działać inaczej nie uwolnie się od tego nigdy! Przecież ona i tak mnie nie zechce... Dobra teraz muszę skupić się na siłowni!!!


      @@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Od autorki: no i jak? Podoba się? Jeśli tak to proszę o komentarz, bo to mnie mocno motywuje!!!

Rozdział 1

~Miesiąc później~

  Obudziłam się cała spocona. Znowu miałam koszmary... W końcu postanowiłam że nie mam zamiaru żyć w ciągłym strachu i chcę zacząć wszystko od nowa. Mam znajomą w Londynie i zdecydowałam; przeprowadzam się tam już niedługo, a ona na pewno mi pomoże...
Wzięłam szybki prysznic i włożyłam to:
W kuchni Powitała mnie Lilly i jej przesłodki uśmiech. Zauważyłam też Camille, sprzątająca jej talerzyk ze stołu. Kocham ją za to co dla mnie robi. Nie wiem co bym bez niej zrobiła i czy dziś bym żyła. Przypomniał mi się pomysł z Londynem i od razu podzieliłam się nim z Cam. Ona trochę zmieszana powiedziała:
- Może i byłoby nawet dobrze, ale boję się o cb. Wsumie to mogłabym jechać z tobą, ale czy to się uda?
-Londyn jest niedaleko a jak sprzedamy nasz dom nie widzę problemu...
- A czy to sprawi że będziesz szczęśliwa?
- Bardzo Prawdopodobne
- To na co jeszcze czekamy?

               ***********************

-Nicole!!! Rusz Dupe!!
-Już, chwilę!
  Bylam podjarana na maksa. Nie wiem jak wygląda nasz nowy dom, ale czuję, że się nie zawiode. Właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. Szybko zrobiłam makijaż, uczesalam się i ubrałam to:
Chwilę później znalazłam się razem z walizkami w samochodzie. Akurat leciała moja ukochana piosenka Boba Marley'a ''One Love'' 
Śpiewałam ją na głos mimo, że mam głos jak konający waleń. Dziewczyny dołączyły się i jechałyśmy śpiewając różne piosenki. 
  Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Chociaż następna rzecz też nie należała do najgorszych. Mianowicie; ujrzałam piękny dom, chociaż nie duży. Zawsze o takim marzyłam. Rzuciłam się Camille na szyję po czym poszłam do środka. Przywitał mnie piękny salon i drewniane schody. Pobiegłam na górę, a tam zastalam białe drzwi 
Weszłam do środka i ujrzałam pokój dla dziecka z lampką w kształcie motylka, różowym łóżkiem niebiesko-różowymi ścianami i Smurfem wiszacym na ścianie. Był piękny. Za mną do pokoju weszła Lilly zachwycona jakby właśnie wygrała na loterii, a po niej Camille. Zaprowadziła mnie przed inne drzwi i otworzyła, a moim oczom ukazał się piękny pokój z dużą szafą, własną łazienka i pięknym łóżkiem, a także balkonem.
Ona weszła z moimi walizkami do pokoju, a ja przytulilam się do niej. Gdy wyszła rozpakowaŁam się i wyszłam zapalić na balkon. Wciągnęłam dym i poczułam ulgę. 
Nagle usłyszałam z kuchni
-Kurwa!! Jak ja mogłam?
Pobiegłam i ujrzałam Camille.
- Co się stało? -Zapytałam
-Zapomniałam zaprowadzić Lilly do przedszkola, a dziś ważny dzień, bo wybierają, które dzieci mogą zostać! 
- Może nie wszystko stracone!-powiedziałam-
Jeszcze wcześnie, może jeszcze zdążymy!
-Ale Ja zaraz mam rozmowę o pracę!-zdenerwowała się Camille
-To Ja się tym zajmę! Lilly!!!
-Dziewczynka przebiegła natychmiast
-Czo?- zapytała
-Ubieraj płaszczyk i idziemy do przedszkola. 

##########

Pół godziny później byłyśmy na miejscu.  Wyparowałam do budynku trzymając małą za rękę. Powitała nas wysoka kobieta z serdecznym uśmiechem na twarzy. 
- Dzień Dobry! Byłam na dziś umówiona, czy jeszcze nie jest za późno?
-Nie, proszę za mną!  Lilly dobiegła w tym czasie do szatni zmienić buciki.
Ją po chwili znalaZłam się w gabinecie, gdzie musiałam odpowiedzieć na mnóstwo pytań. Potem musiałam wypełnić formularz, ale wreszcie!!! Jejku już 14:00! Wzięłam Lilly i zaprowadziłam do szatni po cZym pomogłam jej się ubrać. 
Po opuszczeniu budynku poszłyśmy ulicą wzdłuż alejki i na nieznane mi osiedle postanowiłam trochę pobawić się z Lilly i zaczęłyśmy biec. Bawiliśmy się świetnie, gdy nagledrzwi restauracji ''Nando's'' otworzyły się i walneły mnie prosto w głowę. Automatycznie straciłam Przytomność i upadłam. Pamiętam tylko twarz jakiegoś blondyna...

****************************************

Od autorki: jak wam się podoba Nowy blog? Będę wstawiała posty kiedy tylko się da ale musicie mnie motywować!!! Następny za kilka kom, bo narazie tu nikogo nie ma:-*

~Prolog~

   Siedzę już tu trzeci dzień. Boże, dlaczego on mi to robi? Nigdy nie widziałam go w takim stanie... Ciągle pijany i zdenerwowany...
 Kocham go!
Znowu przyszedł... Nie mam zamiaru go słuchać.
   -Oh, widzę że panienka się obudziła! - Powiedział Mike, mój ''chłopak''. Najchętniej dałabym mu w twarz, lecz byłam przywiązana do wielkiej belki. Czego on chce?
  - Dlaczego mi to robisz? Mówiłeś, że mnie kochasz!
  -Może... Już nie długo będziesz moja!
Bałam się go! Cholernie się go bałam. Cały czas płakałam byłam cała we krwi i siniakach. A już za chwilę mnie zabije... Super!

                       ***********************
  ~ Camille pov.~

   Martwilam się. Nie wracała do domu 3 dni, a to do niej nie podobne. Może się najebała, ale może też umarła. Muszę zacząć działać.
  -Lilly! Choć, dziś posiedzisz u Majki!
 Moja Siostrzyczka przebiegła i spojrzała na mnie tymi swoimi oczkami. Lubiła spędzać czas u koleżanki.
  -Super! - Powiedziała, co poprawiło mi humor. 
  Pół godziny później byłam u Ellie, mamy Majki. Przyjęła Lilly z czułym uśmiechem i kiwnęła do mnie głową na znak, że może u nich zostać. Trochę mnie to uspokoiło. 
  Myślałam gdzie ona może być gdy nagle ujrzałam auto Mike'a. Coś mi mówiło że on może wiedzieć gdzie jest Nicole. Wysiadlam z auta i weszłam do kamienicy, o ile nie nazwać ją ruderą. Nagle usłyszałam krzyk. To napewno Nicole.
  -Auuua! 
  - Cicho suko! - To był głos Mike'a
 Nie czekałam dłużej I wparowalam na korytarz. Lekko wychylilam się za drzwi i ujrzałam moją przyjaciółkę w podartych ubraniach, pobitą i całą we krwi. Nie wiedziałam co robić, przestraszylam się.
Mike przystawial jej nóż do głowy , jednak ona miotała się i szarpała. W końcu kopneła go prosto w jaja. On pochylił się łapiąc to miejsce i krzyknął:
-Pożałujesz! 
Wiziął do ręki pistolet i Zaczął ładować naboje. Przestraszylam się i wzięłam do ręki metalowy pręt, po czym wparowałam do pokoju i walnełąm go nim w głowę, on momentalnie stracił przytomność i upadł. Żył... Niestety..
Jednak nie tracilam Czasu na niego i czym prędzej rozwiązałam liny wiążące ręce Nicole. Jęczała, jakby ją to bolało. 
Nie pytałam o nic tylko wzięłam ją pod rękę i zaprowadziłam do samochodu, gdzie usłyszałam od niej przez smutny płacz:
-Nigdy nie zaufam mężczyznom...
 Bohaterowie

                            Nicole Avonele
          Miszka z Camille, swoją ukochaną przyjaciółką, która uratowała jej życie...
Od tamtego czasu są nierozłączne. Ma 19 lat.
Nie ufa mężczyznom, aż wkrótce...

                               Camille Collins
           NAJLEPSZA przyjaciółka Nicole. Ma młodszą siostrę Lilly, którą opiekuje się od śmierci rodziców.

Lilly Collins
Młodsza siostra Camille. Ma trzy lata i nie ma rodziców, lecz mimo to jest wiecznie wesoła...


Tych panów pewno znacie.
A jeżeli nie, to prosze (od lewej):
Niall Horan,
Liam Payne,
Louis Tomlinson,
Zayn Malik,
Harry Styles

Znają się od dawna, ale nie są zespołem w blogu.